Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
104 posty 1 komentarz

Życie Społeczne

Mateusz Ciborowski - Obserwuję świat i chciałbym by był lepszy

Cesarz Europy przyjechał

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Taki to chyba mamy urok demokracji, że władza wyborców na pstrym koniu jeździ. A wyborca jak to wyborca krótką pamięć ma i basta.

 

 

Na dzień 19 kwietnia 2017 roku prokuratura w Warszawie ustaliła termin przesłuchania miłościwie nam panującego cesarza Europy Donalda Tuska, który przed laty nie chciał pilnować polskiego żyrandola. Teraz jednak zdecydował się na pilnowanie europejskiego kinkietu, ponieważ jego europejska funkcja jest również jedynie czysto prestiżowa jednak ważne naturalnie jest to, że zajmuje ją Polak.

Oto wezwany do prokuratury Tusk przyjechał z Sopotu do Warszawy Centralnej pociągiem klasy Pendolino. Choć przez lata latał na tej trasie samolotem, bo było szybciej.

Przyjazd pociągiem to było wielkie Shaw. Każdy wiedział, kiedy Tusk wyjedzie z Sopotu oraz kiedy przyjedzie do Warszawy. Tłumy ludzi oraz dziennikarzy, wiernych towarzyszy partyjnych oraz rodaków solidaryzujących się z udręczonym przez rządzącą władzę Przewodniczącym wyległo na spotkanie z nim.

Gdy Tusk dotarł w tłumie ludzi do prokuratury stojących pod oknem również pozdrowił niczym klasyk Jan Paweł II w Krakowie na Franciszkańskiej 3.

Tusk ani nie musiał zeznawać, ponieważ chronił go immunitet ani nie musiał się tłuc do stolicy pociągiem 2 klasy, ale bardzo chętnie to zrobił. My Polacy lubimy mieć męczenników narodowych.

Mogę się założyć stawiając dolary przeciwko orzechom, że wielu z tych zwykłych obywateli witających Tuska z kwiatami na dworcu w ostatnich wyborach nie głosowało na Platformę Obywatelską mając dosyć miałkiej polityki ciepłej wody w kranie.

Jednak zwarzywszy na okoliczności, że Tusk jest prześladowany przez PiS’owską władzę, która w żadnej mierze nie liczy się z obywatelami tłumy ludzi wyległy na ulicę chcąc pokazać swoje niezadowolenie, do czego doskonałym pretekstem był przyjazd Prezydenta Europy.

Do tego w 3 dni później media bardzo chętnie pokazały „chłopaków haratających w gałę”.

Dla przeciętnego obywatela Tusk może i nie był idealnym premierem, ale teraz pamięta się go jedynie, jako takiego „swojego chłopaka” a obraz ten został chętnie przypomniany. Ten „swój chłopak” grał w piłkę, miał rodzinę a nie jedynie kota, w przeszłości był albo przynajmniej tak się mówi spawaczem w stoczni. Rasowy „swój chłop”.

Media też podsycają sprawę startu Tuska w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Nawet jak wierzyć sondażom pokonałby w drugiej turze Andrzeja Dudę.

Czy jednak możliwy jest skuteczny powrót Tuska do krajowej polityki? Na pierwszy Żut oka wydaje się, że tak. Podobnie jak wydawało się, że były prezydent Kwaśniewski stający na czele nowych ruchów zjednoczonej lewicy dając jej swoją twarz sprawi, że dojdzie ona do władzy. Jak pamiętamy poparcie Kwaśniewskiego nie pomogło ruchom, które miał promować. Czy tak samo będzie z Tuskiem?

Łaska wyborców na pstrym koniu jeździ. Oto Ci, którzy z woli wyborców oddali władzę znów zyskują w sondażach i pewnie dawne ich grzeszki zostały już zapomniane podobnie jak zapomniano Kaczyńskiemu jego sprawki z lat 2005-2007 co pozwoliło wygrać wybory w roku 2015.

Taki to chyba mamy urok demokracji, że władza wyborców na pstrym koniu jeździ. A wyborca jak to wyborca krótką pamięć ma i basta.

KOMENTARZE

  • Szokujące wyznanie znanej posłanki:
    "Tusk bił żonę i jeździł "po pijaku". Mam na to świadków!" Były premier naszego kraju, dziś przewodniczący Rady Europejskiej, ma za sobą przeszłość, z której nie może być do końca dumny. Tak przynajmniej twierdzi była posłanka Samoobrony, niegdyś prominentna kobieta-polityk w Polsce. Były premier naszego kraju, dziś przewodniczący Rady Europejskiej, ma za sobą przeszłość, z której nie może być do końca dumny. Tak przynajmniej twierdzi była posłanka Samoobrony, niegdyś prominentna kobieta-polityk w Polsce. Danuta Hojarska już kilka lat temu opowiadała dziennikarzom “Wprost” o policyjnych archiwach, w których mają się znajdować akta dotyczące bicia żony przez lidera platformy. Chciała skontaktować rzeczonych reporterów z tajemniczymi informatorami, którzy mieli opowiadać o tej sprawie. Obiecywała nawet, że może przywieźć do Sejmu dokumenty na ten temat. Niestety, wówczas “Wprost” nie skorzystał z jej usług. Ale Hojarska nigdy nie odwołała swoich słów. “To było jeszcze za komuny. Jak Tusk mieszkał z żoną w akademiku, to policja dwa razy dziennie do niego wyjeżdżała. Znam byłego milicjanta, który ma odpowiednie dokumenty, ale boi się zemsty i prosi o anonimowość.On mówi też, że Tusk w drzewo uderzył kiedyś po pijanemu, ale to też zostało zatarte” – opowiadała w rozmowie z “Wprost” Hojarska.
    Oczywiście Tusk i ciągle związane z nim środowiska Platformy Obywatelskiej pukali się w czoło twierdząc, że to polityczne insynuacje. Najgłośniej o sprawie było latem 2007 r., ale do dziś nie ujawniono prawdy. Zaprzeczający wszystkiemu Tusk nie pozwał oczywiście posłanki Hojarskiej za głoszenie “nieprawdy”.
    Podobnie postępuje od lat Bronisław Komorowski, który książki Wojciecha Sumlińskiego o nim nazywa “stekiem bzdur”, ale także nie uruchomił prawników, którzy pozwaliby autora za – jak mówi – paszkwile. Komorowski jest przez Sumlińskiego oskarżany o pomaganie w okradaniu państwa polskiego na miliardy złotych, kontakty z rosyjskim wywiadem i związek z wieloma tajemniczymi zgonami m.in. po katastrofie smoleńskiej.
  • .... racz nam wrócić panie !
    http://m.neon24.pl/5efdadd77282018cc9a17b9a07bc2f4a,14,0.png
  • @kula Lis 67 20:30:08
    http://m.neon24.pl/f5b78b8360a31012ce441545439ecfc1,14,0.png
  • @
    Bólem naszym (pochodna czarno-białego widzenia świata) jest brak alternatywy pomiędzy " świecko-plastikowym" Tuskiem (można się spodziewać, że wykształcony mgr historii, a do tego wieloletni wicemarszałek senatu i sejmu, także ojciec syna i córki, potrafi nieco barwniej formułować myśli, niż tylko zapodawać nam na uszy nic nie znaczące gładkie puste androny) a "zaangażowanym ideowo" w patriotyczną retorykę, wahabickim nieco Andrzejem Dudą (te jego ostatnie słowa o tym, że dzieci zdrajców rządzą Polską, są tak samo nie na miejscu, jak słowa JKM, który bierze z unijnej kasy sowite apanaże, a na unię wyrzeka).

    W spadku po komunie w przestrzeni publicznej funkcjonują u nas tylko dwie postawy:

    a) tumiwisielczo-realistyczno-prześmiewczo-pragmatyczna (Tusk)
    d) nierealistyczno-nadęto-patriotyczna (Duda)

    Realizm w tym kraju zawsze będzie w cenie, bo nigdy nie było go pod dostatkiem. Stąd sukcesy Tuska.

    Jednak MImo MAndatu społecznego i posiadanej zdolności dostrajania się do oczekiwań otoczenia, co Tusk opanował jak mało kto, jest on totalnie nieakceptowalny dla znacznej grupy Polaków właśnie z powodu swej, że tak powiem, przezroczystości i braku wyrazistości (człowiek bez właściwości). Chętnie harata w gałę - jedyne co tak naprawdę o nim wiemy. No i to że niespecjalnie lubił po kominach łazić, ale trzeba było. Ot, ktoś taki nadaje się na drugiego zastępcę wiceministra, a nie na premiera.

    Jakby z kolei nie oceniać religijnego, patetycznego, choć nieco autystycznego w relacjach srołecznych Dudy (to go łączy z Lechem Kaczyńskim), to jego funkcja dla wielu jest uszyta nieco na wyrost. Tak jakby nie było w tym kraju nikogo pomiędzy nimi dwoma.

    Tusk jest od Dudy o 15 lat starszy, więc to cała generacja.

    Duda to grzeczne pokolenie pomarańczowej alternatywy, Tusk natomiast miał szansę skonfrontować się namacalnie z całym złem komuny. Paradoksalnie, a może właśnie dlatego, Tusk do postkomunizmu podchodzi z rezerwą i angielską flegmą, Dudę natomiast paranoje ostatnich 20 lat doprowadzają do szału.

    Czy w ostatnich wyborach piękny zaśpiew patriotyczny AD wygrał z płaskim prounijnym pragmatyzmem DT? Niekoniecznie - Tusk nie przegrał. Tusk nie wystartował. Tusk na innym poziomie sprawy rozgrywa.

    Ciekawe, co powiedzieliby sobie ci dwaj, gdyby spotkali się w cztery oczy, w połowie drogi między Brukselą a Warszawą, wypada gdzieś nad Renem. (Byle nie w towarzystwie Janusza Palikota - akurat ten skądinąd inteligentny prawicowiec z czasów OZON-u przeszedł na pozycje skrajnie realistyczno-antypisowskie po 10.04.)

    To pokolenie jest najciekawsze (ci, co urodzili się w połowie lat sześćdziesiątych). Pamiętają doskonale stan wojenny i Balcerowicza (ich dorosłość). Kukiz i Ziemkiewicz. Co ciekawe, zgodnie uznają, że myśl endecka (droga środka) im najbliższa.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031